Czarna Kura, czyli sztuka (w) ekonomii społecznej


Gdyby ekonomia społeczna była kobietą, to wyobrażałabym ją sobie jako zapracowaną gospodynię w średnim wieku, która z równą swobodą oddaje się codziennym obowiązkom domowym, co zarządzaniu rodzinnym biznesem. Z powodzeniem godzi więc to, co z pozoru wydaje się nie do pogodzenia. Na obcowanie ze sztuką czasu już jej nie starcza.

Kiedy w listopadzie 2018 roku Fundacja Fibula z Inowłodza wystąpiła z inicjatywą otwarcia galerii sztuki w ramach przedsiębiorczości społecznej, pomyślałam, że to absurd. Kilka miesięcy później okazało się, że absurdalny był nie ich pomysł, ale moje myślenie. 23 sierpnia 2019 roku otworzyli w Inowłodzu autorską galerię sztuki Czarna Kura.

Ekonomiczna gospodyni

Na początek parę zdań wyjaśnienia dla wszystkich, których może dziwić porównanie ekonomii społecznej do zabieganej gospodyni domowej. Czemu tak? W Ośrodku Wsparcia Ekonomii Społecznej Centrum KLUCZ, prowadzonym przez Instytut Spraw Obywatelskich, pracuję od ponad trzech lat. Naszym zadaniem jest rozwijanie inicjatyw społecznych, które łączą to, co społeczne (a więc pomaganie, czynienie dobra) z tym, co ekonomiczne (a więc z zarabianiem na to, by to dobro móc realizować). Przez ten czas wsparliśmy wiele inicjatyw. Działania artystyczne? Stosunkowo rzadki pomysł w worku o nazwie „przedsiębiorczość społeczna”. To po pierwsze.

Po drugie – ekonomia społeczna to praca non stop. Rozmawiając z przedsiębiorcami społecznymi, mam wrażenie, że cały czas działają, bo jeśli akurat nie świadczą usług, to zajmują się wypełnianiem sterty dokumentów, których wymaga od nich polskie prawo, zrównując z komercyjnym biznesem pod tym kątem. A ułatwienia? Raczej ich nie ma. Tymczasem przedsiębiorcy społeczni pracują z osobami z tzw. obszaru wykluczenia społecznego, czyli długotrwale bezrobotnymi, ze skomplikowanymi życiorysami, trudną przeszłością, często walczącymi o odzyskanie swego dawnego miejsca w społeczeństwie. Dodatkowo zajmują się jeszcze tłumaczeniem, na czym ta ekonomia społeczna polega. To raczej rzeczywistość ze „Zniewolonej” niż z „Dynastii”.

Dlaczego Czarna Kura?

Co ma wspólnego galeria sztuki z kurami? – można by zapytać. Gdyby nazwali się jakimś atelier albo artcośtam, albo chociaż Fibulą, to przynajmniej nazwa zwiastowałaby obcowanie ze sztuką. Skąd więc się wzięła Czarna Kura?

Słowo „cura” pochodzi z łaciny i oznacza opiekę, troskę, uwagę. Od niego pochodzi „curandero”, a więc uzdrowiciel. To jeden z tropów wyjaśniających nazwę.

figurka czarna kuraW bogatej tradycji Wschodu kura jest symbolem dobra i bohaterką wielu baśni. Historia kury jest dwukrotnie starsza niż chrześcijaństwo.  W grobowcu Tutanchamona znaleziono symbole odnoszące się do koguta, który miał rano budzić słońce, aby dawało ludziom światło. W Azji wierzono, że czarna kura jest połączeniem kury i kota. Randia Filutowska i Piotr Pastusiak, założyciele galerii, podają jeszcze kilka osobistych powodów.

Historia osobista

– Pewnej nocy po prostu mnie i Piotrowi przyśniła się czarna kura, jednocześnie. Szukaliśmy wtedy nazwy dla galerii. Uznaliśmy, że to nie może być przypadek – opowiada Randia. Mówi mi też, że to nie jedyny powód. Innym jest historia pewnego staruszka, którego spotkali po przeprowadzce do Inowłodza. Miał ogromną wiedzę na temat historii miejscowości i talent do snucia opowieści. Opowiedział im, że w przeszłości miał na podwórku stado kur. Jedna z nich, czarna, była wyjątkowo opiekuńcza. Do tego stopnia, że zaopiekowała się osieroconym kotkiem. Pomyśleli wtedy, że ta historia ma pozytywne przesłanie. Kiedy kura im się przyśniła, przypomnieli sobie o tej historii i już wiedzieli, że galeria będzie nosiła nazwę Czarna Kura.

Artystyczny Inowłódz

Galeria mieści się w samym centrum Inowłodza, tuż nad Pilicą. To przestrzeń wystawiennicza dla prac Randii i Piotra. Znajdziemy tam autorską biżuterię, obrazy, szkice i grafiki.

Mamy nadzieję, że to będzie przestrzeń przyjazna również dla innych zapraszanych artystów – dodaje Randia. W Galerii znajdują się dwie pracownie: metaloplastyczna, w której realizuje się Piotr i rymarska, w której tworzy Randia. Z tego połączenia powstają m.in. piękne torby.

metaloplastyka wyrobyCo fenomenalne, w niewielkim Inowłodzu, liczącym zgodnie z internetowymi statystykami ponad 800 osób (ale, jak mówią tubylcy, w rzeczywistości jest nie więcej niż 400 mieszkańców), działa nie jedna, a dwie galerie sztuki. Tą drugą, wcześniejszą, jest galeria Anny i Jarosława Luterackich. To między innymi oni ściągnęli Fibulę do Inowłodza. Jak to możliwe, że w czasach popkultury można się utrzymać ze sztuki?

Średniowieczna oferta fundacji

To może być trudne – przyznaje Anna Luteracka, twórczyni pierwszej galerii – na markę trzeba zapracować. Luteraccy mają już swoją markę i stałych klientów. On sprzedaje obrazy i rzeźby, ona maluje ceramikę.

Randia i Piotr są na początku drogi, dlatego postanowili, że ich oferta wyjdzie poza galerię. Oboje są miłośnikami średniowiecza. Piotr pełni funkcję kasztelana na średniowiecznym zamku Kazimierza Wielkiego, który znajduje się w Inowłodzu. Randia jest damą dworu, ubiera się we własnoręcznie uszyte suknie z epoki. Z ich pasji zrodziła się oferta eventów historycznych, w których organizowaniu mają spore doświadczenie. To ma im umożliwić utrzymanie się na rynku.

Jednak to nie średniowieczny ryt zdecydował o tym, że tak dobrze wpisują się w reguły ekonomii społecznej.

Galeria wyciąga rękę do tych, którzy mają trudniej na rynku, dając pracę osobom długotrwale bezrobotnym. Jej działanie nie jest nastawione tylko na zysk jak w zwyczajnym biznesie. Zarobione pieniądze przeznaczają na działania społeczne, dzieląc się swoją pasją z innymi i organizując warsztaty rozwojowe oraz spotkania historyczne otwarte dla wszystkich mieszkańców Inowłodza.

Odwiedziny w Czarnej Kurze

Wjeżdżając do Inowłodza od strony Opoczna, nie sposób nie zauważyć przepięknych grafik pochodzących ze zbioru średniowiecznej poezji niemieckiej Codex Manesse. Jedną z nich – uprowadzenie – Randia i Piotr przenieśli na ścianę budynku przy ulicy Tuwima, nieopodal siedziby kasztelana. Zyskała już miano atrakcji turystycznej Inowłodza. Warto odwiedzić tę urokliwą miejscowość i przy okazji zajrzeć do Czarnej Kury.

Justyna Matusiak

Zdjęcia – Michał Juszczak