Łotwa – kraina cyfrową demokracją płynąca


Łotwa to nadbałtycki kraj, gdzie na terytorium pięciokrotnie mniejszym niż Polska mieszka 2 miliony obywateli. Pomimo że, jest on tak niewielki, ma bardzo duże doświadczenie w wykorzystywaniu nowych technologii w demokracji. Już w 2011 roku tamtejszy parlament umożliwił swoim obywatelom składanie obywatelskich inicjatyw przez Internet. Ale co najważniejsze podpisy poparcia pod tymi inicjatywami również mogą być zbierane przez Internet, co znacznie upraszcza całą procedurę. W konsekwencji zwiększa zaangażowanie obywateli.

Od kilku lat zastanawialiśmy się w Instytucie Spraw Obywatelskich, nad tym jak wprowadzić elektroniczną zbiórkę podpisów w Polsce. Przewidując jak trudny może to być proces uznaliśmy, że najpierw warto porozmawiać z tymi, którzy mają go już za sobą, bo wiadomo lepiej uczyć się na błędach innych niż swoich  :) W projekcie „Obywatele decydują” finansowanym przez Narodowe Centrum Badań i Rozwoju zaplanowaliśmy dwie wizyty studyjne w krajach, które z powodzeniem wykorzystują Internet w demokracji, np. przy zbiórce podpisów pod inicjatywami obywatelskimi czy referendum.

Naukę czas zacząć

Na początku września 2019 r. mieliśmy okazję na własne oczy (i uszy) doświadczyć, jak cały system inicjatywy obywatelskiej funkcjonuje na Łotwie. Spotkaliśmy się z tymi, którzy złożyli swoją inicjatywę, z tymi którzy zarządzają portalem do zbiórki podpisów, z tymi którzy decydują czy dana inicjatywa wchodzi w życie czy nie, a także z tymi, którzy bronili inicjatyw w parlamencie. Od nich wszystkich dowiedzieliśmy się, że kluczową sprawą w tym całym procesie jest wzajemna współpraca i znalezienie korzyści z proponowanej zmiany. Ale od początku.

spotkanie w organizacji Delna w Rydze

Nasz wyjazd zaczęliśmy od wizyty w biurze organizacji Delna (Transparency International Latvia), gdzie rozmawialiśmy z Janisem i Inese o ich inicjatywie wprowadzenia otwartych wyborów prezydenckich. Na Łotwie Prezydent jest wybierany przez parlamentarzystów z kandydatów zaproponowanych przez wszystkie partie polityczne, które zasiadają w parlamencie. Inicjatywa miała wprowadzić głosowanie jawne, tak aby było widać w jaki sposób poszczególny polityk zagłosował. Cała sprawa trwała dość długo bo 5 lat, ale zakończyła się sukcesem. Zaangażowanie obywateli nie poszło na marne i parlament łotewski przystał na ich pomysł. Co ciekawe, ta inicjatywa spowodowała zmianę Konstytucji, gdyż sposób wyboru prezydenta był w niej określony.

spotkanie z przedstawicielką portalu ManaBalss

Spotkaliśmy się następnie z Anniją z portalu ManaBalss.lv (Mój Głos). Powstał on po to, by skupiać pomysły obywateli, doradzać im, a w konsekwencji zbierać podpisy pod skonkretyzowanymi inicjatywami obywatelskimi. Jest on jedyną taką stroną na Łotwie. Cieszy się dużym zaufaniem obywateli, którzy chętnie z niego korzystają, ale i polityków, którzy z uważnością podchodzą do pomysłów na nim zawartych. Co ciekawe kilkanaście inicjatyw, które nie zebrały wymaganych 10 tysięcy podpisów i tak zostało uchwalonych przez parlament. Ważnym elementem pracy Mana Balss jest także rzecznictwo dla inicjatyw, które trafiły już do parlamentu. Tu sytuacja jest podobna , jak w Polsce. Parlament może, ale nie musi ich uchwalić, więc zdarza się, że inicjatywa utknie w pracach komisji. Stąd sprawdzanie i pilnowanie jest tak ważne.

spotkanie z łotweskimi parlamentarzystkami

Mieliśmy okazje porozmawiać także z dwiema parlamentarzystkami Mariją Golubevą i Dace Bluķe z sojuszu politycznego „Development/For!”. Opowiedziały nam jak inicjatywy obywatelskie są odbierane przez parlamentarzystów. Jak można się domyślić zwykle są pozytywnie ocenianie, tylko „jakoś tak się dzieje”, że wciąż wiele z nich nie jest uchwalana. Co ciekawe pani Dace Bluke sama bardzo aktywnie korzysta z portalu ManaBalss.lv i często podpisuje się pod inicjatywami.

spotkanie Instytutu z Madarą Ulande

Wizytę zamknęliśmy spotkaniem z Madarą Ulande – kobietą, która od samego początku pracowała przy Mana Balss i była odpowiedzialna za wszystkie inicjatywy, które trafiały do portalu. A miała co robić bo to ona przyjmowała pomysły, kontaktowała z obywatelami, doprecyzowywała, konsultowała się z ekspertami. To ona także podejmowała decyzję czy inicjatywa spełnia wymogi formalne, aby móc rozpocząć zbiórkę podpisów. Ponadto promowała inicjatywy, kontaktowała się z mediami, a po złożeniu inicjatywy do parlamentu była jej rzecznikiem. Co ciekawe z wieloma się nie zgadzała, ale praca przy społecznym projekcie wymagała od niej niezależności i neutralności.

Współpraca, współpraca i jeszcze raz współpraca

Podczas każdej z rozmów wybrzmiewała potrzeba współpracy pomiędzy każdym z ogniw w procesie, jaki przechodzi inicjatywa: od pomysłodawcy, przez zarządzającego systemem do zbiórki podpisów, na parlamentarzyście kończąc. Samodzielnie nie da się wprowadzić zmiany w prawie, a tego właśnie inicjatywy obywatelskie dotyczą. Wzajemne zrozumienie potrzeb, ale i korzyści jakie zaproponowane rozwiązanie da jest kluczowe. Nie można zapomnieć także o kontekście. Właściwie wszyscy nasi rozmówcy mówili nam o tym, że wprowadzaniu zmian towarzyszyły sprzyjające okoliczności polityczne i społeczne.

Mamy nadzieję, że w Polsce tegoroczne wybory do parlamentu, ale i przyszłoroczne prezydenckie przyniosą takie warunki, które pozwolą zmienić prawo dotyczące inicjatyw obywatelskich. I może wreszcie będziemy mogli zbierać podpisy przez internet. Bo skoro Łotysze mogą, to i my możemy.