MEGAUSTAWA 5G – Czy ta Księga rzeczywiście jest Biała? (cz. 3-ost.)


Ze względu na wagę i aktualność tematu 5G, w trzech częściach przypominamy treść ekspertyzy „MEGAUSTAWA 5G – Czy ta Księga rzeczywiście jest Biała?”, przygotowanej przez eksperta Pawła Wypychowskiego dla Instytutu Spraw Obywatelskich. Prezentujemy trzecią, ostatnią część. Zachęcamy do lektury.

Monitoring czy cyfrowa ułuda?

To, że monitoring środowiska elektromagnetycznego jest konieczny, podkreśla nawet Ministerstwo Cyfryzacji. Problem w tym, jak on ma zostać zrealizowany? Jaka będzie jego wiarygodność i użyteczność dla obywateli. Żeby się nad tym zastanowić, potrzebujemy najpierw przypomnieć, dlaczego monitoring elektromagnetyczny środowiska jest taki ważny.

Zarysujmy bieżącą sytuację i kontekst. Ministerstwo Cyfryzacji chce wprowadzić na terenie całego kraju sieć 5G. Promieniowanie emitowane przez urządzenia tej sieci, nie tylko nie ma naukowych dowodów bezpieczeństwa dla zdrowia, ale nie mogło być i nie było przez naukę pod kątem wpływu na zdrowie w ogóle przebadane. Dodatkowo, ekspozycja społeczeństwa na promieniowanie od będących w użyciu technologii 2G/3G/4G również budzi wiele kontrowersji. Coraz więcej badań naukowych podważa rzekome bezpieczeństwo dla zdrowia emisji do środowiska astronomicznych wręcz, w porównaniu do tła naturalnego, ilości pól elektromagnetycznych.

Dla każdej nowej technologii, której skutków zdrowotnych nie umiemy przewidzieć, odpowiedzialne społecznie postępowanie nakazuje w pierwszym rzędzie wstrzymanie się z jej rozwojem do czasu, kiedy pojawią się przekonywujące i akceptowalne społecznie dowody jej bezpieczeństwa. Co jednak zrobić, jeśli nauka takich bezsprzecznych dowodów bezpieczeństwa dostarczyć nie może na obecnym etapie, jednocześnie istnieją inne ważne społecznie powody, wskazujące na potrzebę rozwoju potencjalnie niebezpiecznej technologii? W takim wypadku obywatele mogą, z pełną świadomością stanu wiedzy naukowej i swoich potrzeb, uważnie rozważyć stopniowe wprowadzanie ryzykownej technologii. Mogą to zrobić pod dwoma warunkami.

Pierwszym jest zachowanie dobrowolności – świadomego wyboru i decyzji obywateli na poziomie indywidualnym i samorządowym – tam, gdzie mają na decyzje realny, bezpośredni wpływ. Powinni zdecydować suwerennie, w razie potrzeby w demokratycznym głosowaniu. Jednocześnie należy zapewnić dostęp do rzetelnej, niezależnej wiedzy. Niezależnej, przede wszystkim, od beneficjentów finansowych decyzji o wdrożeniu technologii.

Drugim warunkiem koniecznym jest prowadzony na bieżąco pomiar – monitoring. Taki, który daje rzetelną i niezależną ocenę skutków podjętych decyzji. Dane z takiego monitoringu muszą być wiarygodne i dostępne publicznie. Dla obywateli i służby zdrowia. Dostarczać bieżących danych do ocen indywidualnych, jak również badań porównawczych. Bez takiego monitoringu, skutków zdrowotnych nie da się realnie ocenić. Nie da się odpowiednio wcześnie zaalarmować obywateli. Nie da się zmienić błędnych decyzji. Nie da się odwrócić ich skutków.

Jeśli w powyższym kontekście przyjrzymy się publikacjom i działaniom Ministerstwa Cyfryzacji, a także zapisom Megaustawy, jasnym staje się, że warunek dobrowolności nie jest spełniony. Ani na szczeblu indywidualnym, ani na samorządowym. Wolność wyboru w kwestii 5G została Polakom całkowicie odebrana. Brak jest też, niezależnej od beneficjentów, edukacji i informacji. Ponieważ jest to jeden z warunków koniecznych, nie może być więc mowy o racjonalnym, odpowiedzialnym społecznie działaniu ministerstwa.

Przyjrzyjmy się warunkowi drugiemu. Zastanówmy się najpierw, jakie wymagania spełniać musi monitoring środowiska elektromagnetycznego, żeby realizować wartości i cele bieżącej, rzetelnej i niezależnej informacji dla obywateli, nauki i służb państwa, w tym służby zdrowia.

Na pewno musi to być monitoring oparty o pomiary aktualnej ekspozycji w czasie rzeczywistym. Pomiary winny być realizowane w trybie bezobsługowym, automatycznym. Zapisywane i na bieżąco publikowane na dostępnych dla obywateli stronach internetowych. Rejestrowane powinny być zarówno wartości bieżące, jak i wartości historyczne. W ten sposób możliwe będzie monitorowanie zmian oraz prowadzenie długofalowych badań i analiz. Liczba stacji monitorujących musi odpowiadać nasyceniu stacji bazowych i innych źródeł promieniowania elektromagnetycznego w otoczeniu, tak by dostarczać pełnego obrazu rozkładu pól w miejscach dostępnych dla ludności. Urządzenia stacji monitorujących muszą posiadać funkcję analizy spektralnej [40]. Umożliwi to identyfikowanie źródeł po częstotliwości sygnału, a także określenie udziału każdego z tych źródeł w całość ekspozycji. W przypadku stacji bazowych 2G/3G/4G/5G możliwe będzie przypisanie ekspozycji poszczególnym systemom i operatorom. Urządzenia stacji monitorujących powinny zostać skalibrowane, co zapewni, że dane będą wiarygodne i dokładne. Pożądane jest ponadto, by stacje monitorujące miały formę zintegrowaną, o niewielkich rozmiarach. Umożliwi to łatwe przenoszenie i instalację w dowolnym miejscu, w tym wewnątrz budynków.

Powyższa lista wymagań może wydawać się długa, budzić pytania o koszty i możliwości realizacji. Należy sobie jednak uświadomić, że równolegle z dynamicznym rozwojem technologii dla konsumentów, rozwija się technologia pomiarowa. Rośnie jej dostępność, maleją rozmiary i koszty urządzeń. Na dzisiaj, techniczna realizacja stacji monitoringu elektromagnetycznego, której funkcjonalności określono powyżej, nie przedstawia większych problemów. Koszt niezbędnego sprzętu [41] nie przekroczy ceny dziesięciu nowych smartfonów 5G [42]. Reszta to obudowa, oprogramowanie i koszty kalibracji. Realizacją konstrukcji, stworzeniem oprogramowania, a także produkcją, może się z powodzeniem zająć innowacyjny polski start-up. Warto by go dofinansować z Funduszu Szerokopasmowego lub innej celowej dotacji rządowej bądź unijnej. Kalibracji można dokonać w odpowiednio wyposażonym laboratorium polskiej uczelni.

Taki system monitoringu eliminuje całkowicie konieczność pomiarów dokonywanych przez państwowe organy kontroli. Redukuje tym samym koszty administracji, czasu, personelu, wyposażenia i szkoleń. Zapewnia wiedzę, kontrolę i dane, nieporównywalnie lepsze, jakościowo i ilościowo, w stosunku do jakichkolwiek wybiórczych, chwilowych pomiarów. System taki może też z powodzeniem zastąpić pomiary dopuszczające stacje bazowe do eksploatacji. Zamiast pojedynczego, mało wiarygodnego pomiaru, emisja stacji bazowej będzie kontrolowana na bieżąco przez pobliskie stacje monitoringu.

Na tle wymagań i możliwości realizacji, jakie opisano powyżej, rozpatrzmy propozycje ministerstwa odnośnie monitoringu środowiska elektromagnetycznego. Poza sloganem w reklamówce Przewodnik po 5G i kilkoma wypowiedziami ministerstwa, nie ma ich niestety wiele. W przewodniku, ministerstwo zapewnia, że: „Już w 2020 r. w Polsce zostanie uruchomiony ogólnodostępny, bezpłatny program SI2PEM, dzięki któremu możliwe będzie sprawdzenie poziomu pola elektromagnetycznego w dowolnie wybranym miejscu na terenie całego kraju. System zasilany będzie danymi z dziesiątek tysięcy pomiarów pól, a wsparty zostanie zaawansowanymi modelami matematycznymi. W efekcie można będzie sprawdzić rozkład pola z dokładnością do kilku metrów”.

Ministerstwo proponuje więc system informatyczny, który będzie poziom pola elektromagnetycznego dla każdego punktu wyliczał. Nie zaś monitorował pomiarowo jego rzeczywistą wartość. Zasilenie danymi z dziesiątek tysięcy pomiarów, przy obecnym indywidualnym i ręcznym trybie ich wykonywania, oznacza ni mniej, ni więcej, że będą to dane niedokładne, historyczne, z różnego okresu czasu, niekiedy sprzed lat. Do tego zmierzone punktowo i chwilowo. Jeśli takimi danymi zasili się choćby najbardziej zaawansowany model matematyczny, to wynikiem będzie jedynie kolejne potwierdzenie reguły technologii informacyjnych GIGO [43] – śmieci na wejściu, śmieci na wyjściu. Udostępnienie tych śmieci wszystkim obywatelom w postaci aplikacji SI2PEM niczego tu na lepsze nie zmienia. Wręcz przeciwnie.

Na tym nie koniec. Każdy model wymaga zarówno danych, jak i założeń, od których zależy jakość wyników. W przypadku modelu wyliczającego rozkład pola, takie założenia muszą uwzględniać setki parametrów propagacji pól elektromagnetycznych, w tym odbicia, interferencje i nałożenie fal o szerokim spektrum częstotliwości. Te z kolei zależą choćby od umiejscowienia i wielkości sąsiednich budynków, materiałów budowlanych, ich struktury itd. I to dopiero wierzchołek góry lodowej, bo trzeba do modelu wprowadzić rzeczywiste charakterystyki promieniowania wszystkich stosowanych anten. Do tego ich położenie, ustawienie, kąty pochylenia oraz moce nadajników. Nie pomaga fakt, że te dwa ostatnie parametry operator może zmieniać zdalnie, w każdej chwili. Nie pomaga również to, że emisja z anten stacji bazowych jest mocno zależna od obciążenia, w szczególności w systemach 4G/5G. Jak pokazano wcześniej, o tym jak silna wiązka zostanie wygenerowana i w jaki punkt przestrzeni, decyduje to, gdzie znajduje się użytkownik i jakiej szybkości transmisji wymaga.

To tylko niektóre z bardzo długiej listy tego, co w takim modelu należałoby uwzględnić, żeby jego wyniki miały jakikolwiek, choćby zdalny, kontakt z rzeczywistością. Gdyby nawet eksperci ministerstwa oszołomili świat i taki model po latach stworzyli, to uwzględniałby on jedynie promieniowanie od stacji bazowych. A co z innymi źródłami składającymi się na bieżącą ekspozycję ludności? Co z radarami, radioliniami, punktami dostępowymi Wi-Fi? Co z samymi smartfonami w rękach użytkowników? No i w końcu, co z ekspozycją na promieniowanie od miliona urządzeń Internetu Rzeczy na kilometr kwadratowy, które obiecuje w reklamówce ministerstwo? Pomiaru kumulacji ekspozycji od wszystkich źródeł wymaga obecne prawo, o wymogach wiarygodności i rzetelności nie wspominając. Ministerstwo Cyfryzacji tworzy jednak wirtualną rzeczywistość. Rzeczywistość, w której prawo i prawa nie zobowiązują.

Podobnie jest w przypadku krajowej sieci światłowodowej. W Przewodniku po 5G ministerstwo zapewnia, że „mamy nowoczesną i stale rozbudowywaną sieć światłowodów, która będzie szkieletem dla sieci 5G”. Podkreśla też, że „Nie sposób mówić o sieci 5G, nie wspominając o światłowodach. …trzeba pamiętać, że każda stacja bazowa w sieci 5G będzie musiała mieć połączenie ze światłowodem, aby osiągnąć niespotykaną dotąd w łączności radiowej prędkość i przepustowość”.

Brzmi doprawdy dumnie. I skoro mówi to ministerstwo, to musi być prawda. Musi, skoro sieci światłowodowych FTTH [44] i FTTB [45] mamy 4 razy mniej niż Kazachstan, 9 razy mniej niż Rumunia, blisko 10 razy mniej niż Białoruś i 13 razy mniej niż Łotwa. Musi być to prawda, bo na każdej stacji bazowej mamy zawieszonych po kilka anten radiolinii, nawet na zdjęciu w Białej Księdze. Radiolinii używamy zapewne po to, by odciążyć naszą nowoczesną szkieletową sieć światłowodową w fazie jej dynamicznego rozwoju.

Zapewnień ministerstwa nie należy jednak brać lekko. Zauważmy, że osiągnięcie przez sieć 5G „niespotykanych dotąd prędkości i przepustowości” jest uwarunkowane tym, by każda stacja bazowa sieci 5G miała podłączenie do sieci światłowodowej. Wynika stąd, że do czasu, kiedy dogonimy w rozwoju światłowodów przynajmniej Rumunię (lepiej Białoruś czy Łotwę), o szerokopasmowej sieci bezprzewodowej 5G możemy wyłącznie pomarzyć. Jeśli więc komuś z obywateli się to naprawdę marzy, to może, wspólnie z Ministerstwem Cyfryzacji, śnić sen o milionach urządzeń Internetu Rzeczy, bezprzewodowo podłączonych „inteligentnych” pieluchach ich dzieci, wszczepionych w ciała monitorujących implantach i innych dobrodziejstwach technologii 5G. Ten sen nie jest jednak snem wszystkich obywateli. Dla wielu wydaje się raczej koszmarem. Czy nie warto więc zapytać, dlaczego Megaustawa już dziś wymusza na wszystkich obywatelach oddanie operatorom prywatnej, samorządowej i publicznej własności pod budowę stacji bazowych 5G? Pod budowę sieci, która swą obiecaną szerokopasmowość osiągnie tylko wtedy, gdy zostanie połączona światłowodami. Światłowodami, których w kraju dramatycznie brakuje, a w większości po prostu nie ma.

Jeśli już jesteśmy przy monitoringu i pomiarach, warto przynajmniej krótko wspomnieć, jak wygląda obecne prawo i rzeczywistość w tym względzie. Otóż niemal wszystkie pomiary dokonywane w kraju są tzw. pomiarami szerokopasmowymi. Można łatwo wykazać, że w takich pomiarach nie da się zagwarantować, że stacja pracuje z pełną mocą promieniowania, a to jest wymóg nakładany przez prawo [46]. Wynika to z faktu, że współczesne stacje bazowe (w tym 5G) promieniują z mocą zależną od obciążenia [47]. To zmienia się dynamicznie w czasie i przestrzeni [48]. Mierząc szerokopasmowo, nigdy nie wiadomo więc, jaką część rzeczywistej ekspozycji zmierzono [49]. Na nic się zdaje, że podmiot wykonujący pomiary posiada akredytację PCA [50]. Te i inne problemy z pomiarami opisuje tegoroczny raport Najwyższej Izby Kontroli [51].

Istnieje możliwość naprawy tej sytuacji przez wykonywanie pomiarów selektywnych [52], z ekstrapolacją wyników do mocy maksymalnej. Z tymi pomiarami jest jednak już obecnie (dla 2G/3G/4G) wiele problemów. Dramatycznie brakuje wyposażenia i koniecznych kompetencji. W całym kraju jest tylko kilka urządzeń Narda STS SRM-3006, które taki pomiar umożliwiają. Do tego, jak wykazały pilotowe pomiary wykonywane przez Instytut Łączności [53], prawidłowy pomiar selektywny dla jednej stacji bazowej trwa nawet do 8 godzin.

Na tym jednak nie koniec. Dla pomiarów selektywnych stacji 5G, te kilka mierników SRM-3006 jest w stanie mierzyć tylko w części pasm przyznanych 5G (pasma FR1 – poniżej 6 GHz). I to pod warunkiem zakupu w Narda STS odpowiedniej opcji wyposażenia. Opcji na dziś niedostępnej, będącej dopiero w przygotowaniu. Koszt miernika SRM-3006 z sondą pomiarową i opcjami do pomiaru selektywnego 2G/3G/4G (bez 5G) to ok. 200 tys. złotych. Ile będzie kosztować rozszerzenie do 5G, nie wiadomo. Dla pasm milimetrowych 5G (FR2) Narda dopiero opracowuje sprzęt pomiarowy. Ceny nie są znane. Ile trzeba takich mierników, by realnie sprawować nadzór nad gęstą siecią stacji 5G na terenie całego kraju? Co najmniej kilkadziesiąt, jeśli nie więcej. Do tego potrzeba wyszkolić personel. Ministerstwo Cyfryzacji oznajmia, że jego system informacyjny będzie „zasilany danymi z dziesiątek tysięcy pomiarów pól”. Pytanie tylko, jakim sprzętem, w jakim czasie i kto te pomiary wykona?

Jeśli chodzi o metody prowadzenia analiz i ocen ekspozycji na promieniowanie od stacji bazowych, sytuacja nie przedstawia się lepiej. Akceptowane i prawnie usankcjonowane są uproszczenia, które nie tylko są absurdalne, ale wręcz sprzeczne z prawami fizyki. Przyjmuje się, że anteny sektorowe stacji promieniują tylko w jednej linii [54]. Radiolinii i charakterystyk ich anten w ogóle się nie uwzględnia. Do tego, moce urządzeń nadawczych są przez operatorów we wnioskach „deklarowane”, najczęściej jako kilkukrotnie niższe od mocy rzeczywistych. W konsekwencji, analizy i oceny dramatycznie zaniżają rzeczywistą ekspozycję na promieniowanie. Na tym jednak nie koniec. Urzędy, do których trafiają wnioski operatorów, nie są w stanie ich merytorycznie zweryfikować. Straszone karami, akceptują je najczęściej bez weryfikacji i wydają pozwolenia.

A gdyby tak…

Wartość krytycznej analizy nie tkwi w samej krytyce, ale w tym, na ile analiza w niej zawarta pozwala poprawić błędy i wypracować lepsze rozwiązania. Lepsze oznacza takie, które w sposób optymalny realizują cele i postawione wymagania. Dlatego, niniejsza ekspertyza na krytyce nie poprzestaje. Stara się wyciągać wnioski i proponować lepsze rozwiązania. Poniżej zebrano najważniejsze z propozycji rozwiązań i opatrzono je komentarzem.

  1. Priorytetem uczynić już teraz rozwój krajowej infrastruktury światłowodowej. Stworzyć plan, określić kamienie milowe i harmonogram oraz monitorować jego wykonanie, tak by możliwie szybko nadrobić dystans do europejskiej czołówki. Stworzyć infrastrukturę światłowodową miejską dla urzędów, przedsiębiorstw, domów i mieszkań, a także na terenach słabo zabudowanych, jeśli tylko to możliwe i uzasadnione obecnymi lub przyszłymi potrzebami regionu. Stworzyć infrastrukturę światłowodową przy autostradach, drogach szybkiego ruchu i drogach krajowych.
  2. Równolegle, priorytetem uczynić rozwój sieci monitoringu środowiska elektromagnetycznego w czasie rzeczywistym. Kluczowe wymagania i funkcjonalności dla stacji monitoringu zdefiniowano wyżej w niniejszej ekspertyzie. Wyłonić podmioty zainteresowane realizacją i zarządzaniem monitoringiem. Dofinansować je, stawiając klarowne wymagania ilościowe, jakościowe i czasowe. Stacje monitorujące wraz z oprogramowaniem instalować w ramach programu krajowego, jak również udostępnić organom kontroli, samorządom, jednostkom badawczym i naukowym. Udostępnić stacje monitorujące wszystkim zainteresowanym, w formule MAAS [55] – monitoring jako usługa. Bieżące i historyczne dane z pomiarów udostępniać publicznie na stronach internetowych. Zobowiązać służbę zdrowia do rejestracji danych z eskpozycji na pola elektromagnetyczne w dokumentacji medycznej obywateli. Prowadzić analizy i badania medyczne wpływu tego czynnika na stan zdrowia społeczeństwa. Wnioski uwzględniać w poradnictwie i opiece medycznej.
  3. Dalszy rozwój bezprzewodowych sieci publicznych i prywatnych, w tym 5G, oddać do suwerennej decyzji samorządów i obywateli tworzących społeczności lokalne. Debata publiczna na forum samorządowym powinna być otwarta, umożliwiając obywatelom niezależną i wielostronną ocenę potrzeb, możliwości realizacji, dostępnych alternatyw technologicznych, ich kosztów i konsekwencji. Mogą być powoływani eksperci. Jeśli po debacie i wysłuchaniu ekspertów decyzja nie jest jednoznaczna, samorząd może ją poddać pod głosowanie. Jeśli operator i inwestycja uzyskają poparcie społeczności lokalnej, problemy z protestami i udostępnieniem miejsc pod pożądaną infrastrukturę znikną.
  4. Wzorem Salzburga (Austria) i włoskich prowincji Perugia i Novara, oddać do decyzji samorządów ustalenie na ich terenie własnych limitów ekspozycji ludności na promieniowanie elektromagnetyczne – niższych (bardziej restrykcyjnych) od ustalonego poziomu krajowego.
  5. Przeprowadzić szeroko zakrojone analizy i badania wpływu pól elektromagnetycznych na środowisko naturalne. Stworzyć publiczne forum i zapytać Polaków, czy potrzebują i życzą sobie szybkiej bezprzewodowej transmisji danych w rezerwatach przyrody, parkach narodowych i na terenie innych naturalnych obszarów chronionych.

Podsumowanie

Zacząłem pisanie tej ekspertyzy od podkreślenia wartości dla Polaków istotnych. Dobrze jest do nich wrócić w podsumowaniu. Kiedy spieramy się o rozwój sieci 5G, zwolennicy podkreślają nowoczesność. Przeciwnicy, bezpieczeństwo. Nikt nie ma wątpliwości, że zarówno nowoczesność, jak i bezpieczeństwo, są ważne. Nie wszyscy dostrzegamy, że wartości te są naturalnie połączone. Czy można dziś bowiem mówić o rozwoju technologii, zapominając o bezpieczeństwie? O bezpieczeństwie państwa i jego obywateli. O bezpieczeństwie środowiska i zdrowia. O wolności obywateli i ich prawie do decydowania.

Żyjemy w dobie gwałtownego wzrostu konsumpcji technologii. Masowa konsumpcja sprawia, że coraz więcej technologii używamy. Bez wątpienia napędza to wzrost gospodarczy. Czy jednak oznacza to, że lepiej i szerzej technologię rozumiemy? Czy powszechna jest wiedza jak działa i co ze sobą niesie? Czy raczej uzależniamy się od jej reklamowego wizerunku, wygody i rozrywki jaką nam oferuje? Czy w takim razie potrafimy jeszcze ocenić w sposób zrównoważony zarówno korzyści, jak i konsekwencje takiego rozwoju? Czy rozważamy istniejące alternatywy? W końcu, czy decydujemy świadomie i wybieramy? Czy raczej bezwiednie podążamy za tym, co ktoś za nas wybiera?

Wielu wierzy, że konsumpcyjna technologia pozwoli nam się rozwijać dalej. Że dzięki niej jakość naszego życia będzie lepsza. Że już za chwilę technologia rozwiąże nękające nas problemy. Czy jednak, zakładając gogle wirtualnej rzeczywistości, widzimy i rozumiemy życie i świat rzeczywiście lepiej i szerzej? W Stanach Zjednoczonych, pomimo „wojny z rakiem”, ogłoszonej już na początku lat 70-tych ubiegłego wieku, pomimo ogromnych zaangażowanych środków technologicznych i finansowych, dziennie na raka umiera ponad 1500 obywateli. Połowa z liczby ofiar zamachu na WTC umiera na raka każdego dnia. Rośnie liczba chorób neurodegeneracyjnych i autoimmunologicznych, a także zaburzeń psychicznych i uzależnień. Codziennie w USA jeden lekarz medycyny popełnia samobójstwo, najwięcej spośród wszystkich profesji [56].

Polacy szukają wzorów do naśladowania, ale szukają też własnej drogi. Dobre wybory, w dzisiejszym złożonym i nękanym problemami świecie, nie są ani łatwe, ani oczywiste. Aby wybierać, obywatele muszą przede wszystkim mieć do wyboru prawo. Aby wybierać dobrze, muszą mieć dostęp do wiedzy. Do wiedzy szerokiej, rzetelnej, jednocześnie niezależnej. Jeśli wybór ma być decyzją świadomą i odpowiedzialną, to wiedzy i zrozumienia nie wolno zastępować ich karykaturą – jednostronnym marketingowym przekazem.

Na zakończenie chcę przytoczyć słowa Richarda Feynmana, noblisty, twórcy elektrodynamiki kwantowej. Słowa skierowane do NASA i narodu amerykańskiego po tym, jak w 1986 roku prom kosmiczny Challenger rozpadł się i eksplodował w 73 sekundy po starcie, zabijając wszystkich siedmiu członków załogi. Feynman był wtedy w składzie komisji badającej przyczyny katastrofy.

„Dla sukcesu technologii, rzeczywistość musi wziąć górę nad PR-em, ponieważ Natury oszukać się nie da”.

„For a successful technology, reality must take precedence over public relations, for Nature cannot be fooled.”

 

Megaustawa 5G cz. 1

Megaustawa 5G cz. 2

Reaguj! Chcesz pomóc w kampanii obywatelskiej przeciwko zwiększeniu norm PEM? Napisz do: rafal.gorski@instytut.lodz.pl

Podpisz petycjęhttps://obywateledecyduja.pl/kampania/stop-smog-5g/

 

 


Przypisy do części 3-ost.

40. W dziedzinie częstotliwości.

41. Analizator widmowy czasu rzeczywistego, antena, komputer NUC.

42. Bazując na obecnych cenach detalicznych, przy większej ilości, koszty mogą być znacząco niższe.

43. ang. Garbage-In-Garbage-Out.

44. Fiber-To-The-Home – światłowód do domu.

45. Fiber-To-The-Building – światłowód do budynku.

46. Nakłada taki wymóg Załącznik nr 2 Rozporządzenia Ministra Środowiska z 30.10.2003 r.

47. Obciążenie jest zależne od ilości jednocześnie podłączonych użytkowników i ich zapotrzebowania na pasmo – większe np. dla video 4K itp.

48. W systemach 5G z Massive MIMO i beam-forming moc jest promieniowana wąskimi wiązkami tylko w kierunku użytkowników, nie w kierunku stacji pomiarowej.

49. Nie wiadomo też, od której stacji bazowej promieniowanie pochodzi i jaki jest udział promieniowania każdej z tych stacji.

50. Polskie Centrum Akredytacji

51. https://www.nik.gov.pl/aktualnosci/kontroli-nie-ma-promienie-harcuja.html

52. Selektywnych w dziedzinie kodowej.

53. Prezentacje i dyskusja z forum konferencji „Pole elektromagnetyczne i jego wpływ na środowisko”, Warszawa, 6 grudnia 2017 roku (https://pem.itl.waw.pl/konferencje/konferencja-pole-elektromagnetyczne-i-jego-wplyw-na-srodowisko/).

54. Podnosi to NIK w raporcie z roku 2014: Delegatura w Lublinie: Informacja o wynikach kontroli – Postępowania administracyjne związane z budową i funkcjonowaniem stacji bazowych telefonii komórkowej. LLU-4101-008/2014.

55. Monitoring-As-A-Service

56. https://www.webmd.com/mental-health/news/20180508/doctors-suicide-rate-highest-of-any-profession#1