Pasażerowie mówią „dość” i żądają zmian


Po latach widać jak naiwną była wiara, że tak zwana niewidzialna ręka rynku rozwiąże wszystkie komunikacyjne problemy. Nowi przewoźnicy obsługują tylko najbardziej uczęszczane trasy. Przewozy na mniej atrakcyjnych kierunkach wygaszono. Na miejscach dworców PKS w centrach miast wyrosły galerie i supermarkety. Dziś […] dla lokalnych społeczności najbardziej dokuczliwy jest brak komunikacji między wsią a małymi miasteczkami – stwierdził Jan Pospieszalski w programie „Warto rozmawiać”.

Jak zlikwidować zapaść komunikacyjną na wsiach i w małych miejscowościach? Czy wystarczy reanimować PKS, czy trzeba przygotować zupełnie inny plan? W programie „Warto rozmawiać” 18 marca 2019 r. zastanawiali się nad tym goście Jana Pospieszalskiego. W dyskusji uczestniczył prezes Instytutu Spraw Obywatelskich – Rafał Górski.

Wieloletnie zaniedbania

Zamiast regularnych połączeń autobusowych kursy często są realizowane wynajmowanym taborem, autobusy jeżdżą bez klimatyzacji, pasażerowie bywają stłoczeni jak śledzie, a poczekalnie na dworcach nie mają ogrzewania – tak często wygląda komunikacyjna codzienność poza dużymi miastami.

Żeby wprowadzić dodatkowe kursy autobusowe, trzeba zatrudnić nowych kierowców. Skąd ich brać, skoro stawka wynosi między 13 a 14 zł brutto za godzinę? Kierowcy jeżdżą przemęczeni. „Starzy” odchodzą z PKS-ów, a młodych nie widać.

– To skutek tego, że przez 30 lat elity w Polsce nie myślały o pasażerach. Większość decydentów mieszka w Warszawie. Kiedy żyje się w dużym mieście, nie trzeba się martwić, jak dojechać do szkoły, kościoła, szpitala. Przypominam sobie wypowiedzi prof. Tadeusza Kowalika, który miał inne zdanie niż prof. Leszek Balcerowicz. W 1989 roku mówił elitom, również solidarnościowym, żeby myślały o transporcie publicznym, bo inaczej skazują na degradację miliony Polaków, mieszkających poza dużymi miastami – przypomniał Rafał Górski.

My pasażerowie w Warto rozmawiać
goście programu (siedzą od prawej): Rafał Górski (Instytut Spraw Obywatelskich), Stanisław Biega (Centrum Zrównoważonego Transportu), Szymon Huptyś (rzecznik Ministerstwa Infrastruktury), Bogdan Rzońca (PiS)

Zlikwidować wykluczenie transportowe

Na szczęście są w Polsce samorządowcy, którzy radzą sobie w trudnej sytuacji. W Raciborzu ocalono autobusowy transport publiczny. Zainwestowano w tabor, w ludzi, pozyskano fundusze unijne. Z czasem do projektu dołączył sąsiedni powiat wodzisławski. Opłaciła się współpraca na poziomie gmin i powiatów.

– Nie da się tworzyć powiatowego transportu zbiorowego w oparciu o reguły rynkowe. To jest działka nierentowna. Dlaczego komunikacja kolejowa, miejska otrzymują zastrzyki finansowe i mogą się rozwijać, a dla komunikacji powiatowej nie było do tej pory dotacji? – zastanawiał się Arkadiusz Łuszczak, naczelnik Wydziału Komunikacji i Transportu powiatu wodzisławskiego.

Żeby zachęcić pasażera do korzystania z komunikacji publicznej trzeba mu stworzyć odpowiednie warunki. Nie wystarczy zaplanowanie jednego kursu dziennie. Powinna powstać siatka połączeń. Pasażer musi być pewien, że autobus wpisany w rozkład jazdy przyjedzie.

– Oczywiście samorząd powinien ponosić określony zakres odpowiedzialności za transport publiczny, ale jednocześnie powinien mieć środki na jego utrzymanie. Tymczasem ustawa o publicznym transporcie zbiorowym jest nowelizowana od 10 lat. To kpina – stwierdził Górski. – Mamy w Polsce społeczników, którzy zajmują się tym tematem od 30 lat. Są też fachowcy w Szkole Głównej Handlowej, Instytut Spraw Obywatelskich mówi o problemie od 1996 roku w ramach kampanii Tiry na Tory. Dlaczego nie korzysta się z wiedzy, doświadczenia i zapału ludzi, którzy od wielu lat walczą o transport publiczny? Na Zachodzie zaprasza się takie osoby do wspólnego stołu i wypracowuje najlepsze rozwiązania. Działania z ostatnich 10 lat pokazują, że u nas nie ma takiego sposobu myślenia. W Ministerstwie Infrastruktury był zespół, w którym zasiadali: przedstawiciele rządu, biznesu, przewoźników, świata nauki. Dla reprezentantów pasażerów zabrakło miejsca.

My, pasażerowie!

Żeby pasażerowie wreszcie mogli wyrazić swoje zdanie, na stronie www.lepszytransport.pl uruchomiliśmy petycję. Zachęcamy do jej przeczytania i podpisania.

My pasażerowie w Warto rozmawiać